Ford Focus ST

Ford Fiesta ST został odświeżony. Czy lifting pomoże w walce z Hyundai’em i20N?

Jeszcze nie tak dawno, berło hot-hatch’y dzierżył Ford Fiesta ST. Ostatnio jednak, pojawił się Hyundai i20N, więc Ford powinien zareagować. Udało się?

Na początek, standardowo, króciutka lekcja historii. Historii, która nie jest szczególnie łaskawa dla maszyn idealnie pasujących jako pierwsze auto Z charakterem. Hot Hatch’e segmentu B od zawsze charakteryzowało kilka cech. Po pierwsze były małe, a więc zwinne i łatwe w obyciu, po drugie zaś były tanie, a to bardzo mocna karta przetargowa, decydująca o finalnej decyzji zakupowej. Po trzecie były łatwo dostępne i niezbyt skomplikowane. To z kolei, pozwalało na budżetowe naprawy, często przeprowadzone we własnym, domowym zaciszu. Ten zbiór czynników sprawiał, że były idealnymi maszynkami, z którymi można było zacząć swoją przygodę z motoryzacją z pazurem.

Ford Focus ST

Jednak powyższa rzeczywistość skończyła się mniej więcej dziesięć lat temu. Jeszcze dwie, trzy dekady wstecz, każdy, kto miał takiego małego zgrywusa, chodził całe dnie uśmiechnięty od ucha do ucha. Dziś? Te auta dawno ustąpiły miejsca w salonie nowym, modnym i bajeranckim crossover’om. Czy jak tam zwą te mini suv’y. Dziś, to właśnie one reklamowane są jako idealny samochód dla młodych, aktywnych osób, które uwielbiają sportowe wrażenia z jazdy. I jak to zwykle bywa, reklama z rzeczywistością ma tyle wspólnego, ile paluszki i piwo ze zdrowym stylem życia. Tak średnio bym powiedział, tak średnio.

(…) reklama z rzeczywistością ma tyle wspólnego, ile paluszki i piwo ze zdrowym stylem życia.

Niemniej jednak, jak mawia stare powiedzonko, reklama dźwignią handlu. Dlatego hatchback’i z protezami na szczudłach sprzedają się świetnie, co tym samym odciska piętno na małych hot hatch’ach. Dziś producenci pomału wycinają je z oferty, bo przecież nie są już takie cool, trendy i nie wyglądają tak czadowo, jak nowa Puma z czarnymi plaściorami na nadkolach. Wiecie, tak „męsko i dziewiczo”. Czy jak to tam szło. Nieważne. W każdym razie, doszło do tego, że w zasadzie jedynym wyborem był figlarny, zabawny Ford Fiesta ST albo poważny i poukładany Volkswagen Polo GTi. I nic poza tym. Nasi skośnoocy bracia wyspiarze, wespół z miłośnikami bagietek i croissant’ów, wywiesili białą flagę i poddali się. Historia, jak widać, lubi się powtarzać.

Ford Focus ST

Wybór był marny, bo jeżeli z jakiegoś powodu nie pasował komuś ani Ford Fiesta ST, ani Polo GTi, skazany był na rynek aut używanych. A jak to z nimi bywa, zapewne sami doskonale wiecie. Niemniej jednak, w 2021 r. pojawiło się świeże miąsko, czyli Hyundai i20N. Od swojej konkurencji odróżnia się przede wszystkim bojowymi, błękitnymi barwami. Przodkowie Błękitnej Armii Józefa Hallera powinni wykazać się patriotyzmem i biegiem ruszyć do salonów. Jednak, jak to mówią, wróg nie śpi. W międzyczasie Vw Polo GTi także otrzymał lifting, dlatego nie ma się co dziwić, że wreszcie Ford odświeżył swoją Fiestę ST. Pytanie jednak brzmi, czy to cokolwiek zmienia?

Co Ford nam zaserwował?

Powiedzmy sobie szczerze. Żaden lifting nie może odbyć się bez zmian stylistycznych, które jak zawsze, głównie skupiają się na froncie wozu. Z jakiegoś powodu, nasz mózg skupia się w pierwszej chwili właśnie na grillu oraz reflektorach, które w skutek pareidolii zdają się przypominać nam wyraz ludzkiej twarzy. To zjawisko jednak, to temat na odrębny felieton, my zatem skupmy się na zmianach. Dostaliśmy odświeżony kształt reflektorów, zderzaka, oraz grilla. Atrapy w sensie. Wyjaśniam tak na wszelki wypadek, gdyby ktoś nabrał ochotę na smaczną kiełbaskę. W każdym razie, zarówno z profilu jak i od, przepraszam za wyrażenie, tyłka strony, zbyt wielu zmian się nie dopatrzycie. Za to Ford Fiesta ST zmienił się we wnętrzu.

Po otwarciu drzwi, pierwszym co rzuca się w oczy, są fotele o kozackiej nazwie Performance. Jeśli coś jest Performance, to znaczy, że z całą pewnością zostało zaprojektowane stricte pod kątem uzyskiwania wysokich osiągów. Ford Fiesta ST to kwintesencja osiągów, więc pasują jak ulał. Idąc jednak dalej, zmieniona również została deska rozdzielcza, jednak tak nieznacznie, że jej modyfikacje dostrzegą wyłącznie miłośnicy i znawcy marki. Ewentualnie skrupulatna grupa osób cierpiąca na zespół zaburzeń obsesyjno kompulsywnych. W każdym bądź układzie, nikt o zdrowych zmysłach, nie zwróci na to uwagi.

Przejdźmy zatem do parametrów, w zasadzie z czystej formalności, bowiem niewiele się w tej kwestii zmieniło. Trzy cylindrowy silniczek o pojemności 1,5 l wciąż generuje 200 koni mechanicznych. Podniesiony z kolei został moment obrotowy z 290 na 320 Nm. I jeżeli komuś z Was wpadnie do głowy pomysł wyśmiewania się z tej jednostki, sprawdźcie wpierw, ile momentu obrotowego generuje Wasz silnik. Wracając, dodatkowo usunięty został tryb jazdy „ECO”, z czego osobiście jesteśmy niezmiernie szczęśliwi.

(…) modyfikacje dostrzegą wyłącznie miłośnicy i znawcy marki. Ewentualnie skrupulatna grupa osób cierpiąca na zespół zaburzeń obsesyjno kompulsywnych.

Nie znamy ani jednej osoby na świecie, która rozumowała by w następujący sposób. Oh, niedźwiedzie polarne są takie cudowne. Ze względu na nie, potrzebuję samochodu, który będzie niezwykle ekologiczny, zatem zdecyduję się na coś, o nazwie Ford Fiesta ST. W końcu ma tryb ECO, więc musi być stworzony, aby chronić te bezbronne zwierzęta, prawda? Zejdźmy na ziemię. Ford Fiesta ST dostał teraz nowy tryb Track, który po pierwsze podaje pigułki nasenne komputerowi odpowiedzialnemu za kontrolę trakcji, po drugie zaś wysyła do niego jasny przekaz. Szef jedzie właśnie zaszpanować przed nowo poznaną blondynką, którą właśnie opieprzyłeś za niezapięte pasy. Nie wtrącaj się, póki nie skończy, dobra? Bo trafisz na złom!

Ford Focus ST

W zasadzie, w kwestii zmian to by było na tyle. W porządku, są jeszcze takie detale jak możliwość wyboru koloru „Mean Green”. Bądźmy jednak dorośli. Kolor nadwozia jest ostatnim czynnikiem, wpływającym na jego właściwości jezdne.* Za to, z całą pewnością, odpowiada za wykreowanie pierwszego wrażenia, na którym zapewne zależy producentowi. Więc jakie jest nasze wrażenie?

*Nie dotyczy kolorów czerwonych, które jak wiadomo, dodają +50 koni mechanicznych oraz 100 niutonometrów momentu obrotowego do każdego auta, w jakim zostaną zastosowane.


Z perspektywy Grzegorza.

Jeśli chodzi o mnie, wszystkie trzy, dostępne dziś na rynku hot-hatch’e klasy B, z technicznego punktu widzenia są identyczne. W porządku, Ford Fiesta ST ma jedynie trzy cylindry, a Hyundai cztery. Jednak pojemność Koreańczyka wynosi jedyne 1.6 l. Jedyne, bowiem VW Polo GTi, zaskakująco, skrywa pod maską okrągłe dwa litry pojemności. Tylko że to nie ma absolutnie żadnego znaczenia. Pod kątem dynamiki i zrywności, cała trójka jest niemal identyczna. Każdy ma moc na poziomie dwustu koni, więc każdy będzie przyspieszał bardzo porównywalnie.

Aczkolwiek, pod kątem charakteru, niezmiernie cieszy mnie fakt, że Ford nie poszedł w kierunku azjatyckim. Nie zdecydował się obładować Fiesty spoilerami, dyfuzorami, czy innymi, głupkowatymi dodatkami. I nie twierdzę, że to zły kierunek. Po prostu dzięki takiemu podejściu, wciąż na rynku dostępne są trzy auta, pozornie identyczne, jednak każde z indywidualnym podejściem do design’u. VW Polo GTi jest dobrze urodzonym, poważnym i grzecznym Niemcem. Lubi poszaleć, lecz robi to kunsztownie i taktownie. Moc ukryta jest pod konserwatywnym nadwoziem, zaś właściciel, nie zostanie wzięty za jakiegoś młodego, niewyżytego dwudziestolatka.

Ford Fiesta ST z kolei, jest chłopakiem z osiedla. Figlarny, młodzieżowy, lecz potrafi się zachować i nie przekracza pewnej granicy. Tej, za którą czeka Was łatka nudziarza, spędzającego każdy weekend na zlotach tuningowych i samochodowych. Dokładnie taka, jaką przypną Wam, jeśli zdecydujecie się na Hyundai’a i20N. Zaprojektowany został w taki sposób, aby krzyczał, że jest hot-hatch’em. Każdy jego detal zaczepia i drażni innych kierowców. Na każdych światłach pyta, czy czasem nie chcesz się sprawdzić.

Ford Focus ST

(…) niezmiernie cieszy mnie fakt, że Ford nie poszedł w kierunku azjatyckim.

Dzięki takiemu podejściu każdego z producentów, nie musisz w garażu parkować SUV’a tak jak Twój sąsiad. Oraz jego sąsiad. No i sąsiad sąsiada, a także jego kuzyn ze strony stryjka matki brata… łapiesz, nie? Tak więc, skoro ustaliliśmy, że chrzanisz takie podejście i chcesz małego, ulicznego wojownika, to masz do wyboru trzy różne charaktery. Poważny i poukładany, figlarny i zadziorny, bądź też sportowy i ostry. I bądźmy szczerzy. Czegokolwiek z nich nie wybierzesz, będziesz zadowolony. Każdy z nich będzie sto razy lepszy od tego co ma Twój sąsiad w garażu. A także jego sąsiad. No i rzecz jasna ten kuzyn ze strony stryjka matki brata, o którym kiedyś wspominałem…


Z perspektywy Mateusza

Jestem prostym facetem, więc staram się patrzeć na wszystkie kwestie w dość prosty sposób. Odpowiedzmy zatem sobie na podstawowe pytanie. Dla kogo stworzone zostały małe, tanie hot hatch’e? Otóż, ich odbiorcami są, A, młodzi faceci, którzy mają mnóstwo wigoru i sił witalnych, oraz B, młode dziewczyny, które interesują się motoryzacją. Żadne z nich nie wybierze Volkswagena Polo GTi, bo ten wóz został wyparty z gamy VW przez T-Roca, czy jak tam się nazywa Polo na sterydach. Zarówno osobniki z grupy A oraz B, nie są nudziarzami i maniakami motoryzacyjnymi do przesady. Gdyby tak było, kupiliby auto z tylnym napędem, ażeby kręcić jak najlepsze czasy na torze. Ponadto, mogliby chwalić się na zlotach tymi wszystkimi pierdołami pokroju aktywnych dyferencjałów i systemów, pomagającym im utrzymać się w zakręcie.

Ja należę jednak, do drugiego przypadku, dlatego osobiście, Hyundai i20N z całej trójki jest dla mnie odpowiedni. Ale ja jestem nudnym inżynierem, który zwraca na takie rzeczy uwagę. Na imprezie w akademiku wiecznie gada o momencie obrotowym i spalaniu stukowym. Klienci na małe hot hatch’e są zupełnie inni. To lekkoduchy, którym zależy na czadowym autku, które warczy, prycha i świetnie wygląda. Dlatego idealnym wyborem dla nich, jest Ford Fiesta ST.

Ford Focus ST

Odbiorcami małych hot hatch’y, są między innymi młode dziewczyny, które interesują się motoryzacją.

I nie zrozumcie mnie źle. To nie tak, że są gorsi. Wręcz przeciwnie. Właściciele takich aut, jak właśnie Ford Fiesta ST, mają bogate życie towarzyskie, masę zainteresowań i potrafią czerpać radość z jazdy. Nie interesuje ich najszybszy czas na torze, tylko zabawa i frajda, jaką z przejazdu po nim mogą czerpać. Nie interesuje ich także wizerunek czy sposób, w jaki patrzą na nich inni, bo dlaczego miałoby to ich obchodzić? Są pewni siebie, otwarci i rządni przygód.

W dodatku uwielbiają się bawić i korzystać z życia. Dlatego są doskonałym klientem na małe, zwinne, figlarne hot hatch’e. Takie, które dowiozą ich do pracy czy na studia, a wieczorem zabiorą kumpli na imprezę czy drugą połówkę na randkę. W weekend z kolei, mogą się nim wybrać na tor poszaleć. Nie po to, żeby zdobyć złoty puchar za najlepszy czas na torze. Zabawa i fun z jazdy jest celem w samym sobie. A nie ma lepszej maszyny w tej kwestii niż Ford Fiesta ST.

Może nie będziecie postrzegani za dojrzałych, poważnie i racjonalnie podchodzących do życia ludzi. Może nie zaimponujecie gościom w dresie na zlocie w Waszej miejscowości. Ale z całą pewnością, odjedziecie z niego w kłębach dymu i największym bananem na twarzy. Reszta nie ma absolutnie żadnego znaczenia. Tak samo jak ten cały lifting. Ford Fiesta ST był, jest i długo będzie królem małych hot hatch’y segmentu B. Bo najlepiej trafia w gusta grupy ludzi, którzy nie boją się korzystać z życia tak, aby na starość, nigdy nie żałować, że czegoś nie spróbowali.

Ford Focus ST

Prowadził Grzegorz Chęciński,
tuningował Mateusz Kania.
Wpis napędzany przez ekipę Moto Z innej Perspektywy | MZiP.

Źródło zdjęć: Wheelsage
Garaż Ford’a

4 Comments

  1. Mam Fiestę ST 2019, lekkie sprostowanie: tryb track jest od zawsze, trybu Eco Nie było nigdy w ST. Z liftingu cieszy 30 Nm, fajne fotele,matowy carbon w środku. Na minus przód i zegary cyfrowe. Niekcwptowalne dla mnie są hamulce, których nie poprawili. To są te same heble co w zwykłej fieście 1.0 tylko pomalowane na czerwono….

    • Popieram przedmówcę. Przód zrobili do bani oraz zepsuli widok za kołem kierownicy dodając ten paskudny ekran LCD zamiast zegarów.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

Dużo nowości, wystarczy wybrać.